Labubu, Bearbrick i kolekcjonowanie. Dlaczego streetwear to dziś też zabawki?
share
Jeszcze niedawno figurki kolekcjonerskie kojarzyły się z półką w pokoju hobbysty, oddzieloną od świata mody. Dziś Labubu wisi na torebkach obok logo domów mody, a Bearbrick stoi w witrynach sklepów sneakerowych na równi z limitowanymi butami. Granica między zabawką a streetwearem praktycznie przestała istnieć i wygląda na to, że to nie chwilowy kaprys, tylko trwała zmiana w tym, jak konsumujemy modę uliczną.
Bearbrick czyli figurka, która zaczęła wszystko
Bearbrick, stworzony przez japońską firmę Medicom Toy na przełomie lat 90. i 2000., od początku funkcjonował jako coś więcej niż zabawka. Prosta forma niedźwiedzia stała się płótnem dla artystów, projektantów i marek modowych. To właśnie Bearbrick jako pierwszy pokazał, że kolaboracje między światem sztuki, mody i kolekcjonerstwa mogą tworzyć realny, komercyjny fenomen. Limitowane edycje figurek regularnie osiągają wysokie ceny na rynku wtórnym, a duże modele w skali 1000% stały się wręcz elementem wystroju sklepów i domów kolekcjonerów.
Sukces Bearbricka utorował drogę dla całej kategorii "designer toys", zabawek kolekcjonerskich projektowanych z myślą o dorosłym odbiorcy, dla którego mają one wartość estetyczną i statusową, a nie tylko rozrywkową.
Labubu, nowe zjawisko ale ten sam mechanizm
Labubu, stworzone przez artystę Kasing Lunga jako część serii "The Monsters", to najnowszy i obecnie najbardziej widoczny przykład tego zjawiska. Charakterystyczna, "brzydko-urocza" figurka z spiczastymi uszami i chochlikowatym uśmiechem zdobyła popularność global, napędzana viralowymi momentami w mediach społecznościowych i wsparciem gwiazd, w tym członkiń zespołu Blackpink.
To, co odróżnia Labubu od klasycznych kolekcjonerek, to sposób noszenia. W formie pluszowego zawieszki przypinanej do torebki lub plecaka, figurka funkcjonuje jednocześnie jako zabawka i akcesorium modowe. Marka regularnie współpracuje też bezpośrednio ze światem streetwearu, w tym z markami odzieżowymi, które szybko wyprzedają limitowane kolekcje łączące ubrania, deskorolki i warianty figurek.
Dlaczego streetwear i zabawki tak dobrze się uzupełniają
Ten sam mechanizm rzadkości.
Zarówno sneakersy, jak i kolekcjonerskie figurki opierają się na identycznym modelu. Ograniczona produkcja, format "blind box" lub losowego dropu, i społeczność gotowa polować na rzadkie warianty. To sprawia, że przejście między jedną kategorią a drugą jest dla kolekcjonerów naturalne.
Estetyka jako wspólny język.
Zarówno Bearbrick, jak i Labubu funkcjonują jako "płótna". Ich prosta forma pozwala na nieskończoną liczbę wariantów kolorystycznych i tematycznych, podobnie jak dzieje się to w przypadku limitowanych kolorystyk sneakersów.
Social media jako wspólna scena.
Krótkie wideo pokazujące rozpakowywanie figurki (tzw. unboxing) działają na tych samych zasadach, co treści pokazujące najnowsze premiery butów - budują ekscytację, FOMO i społeczność wokół marki.
Element stylizacji?
To, co jeszcze kilka lat temu było działalnością niszową, dziś stało się w pełni widocznym elementem ulicznego stylu. Figurka przypięta do torby, ustawiona na półce obok sneakersów czy trzymana w ręku na evencie. To już nie dodatek dla nielicznych, tylko pełnoprawny sposób komunikowania własnego gustu, obok ubrań i butów.
Labubu i Bearbrick pokazują, że streetwear dawno przestał być wyłącznie kwestią tego, co masz na nogach czy na sobie. Kultura kolekcjonerska, oparta na rzadkości, estetyce i społeczności, stała się naturalnym przedłużeniem tego samego zjawiska i wygląda na to, że zabawki na dobre znalazły swoje miejsce obok najbardziej pożądanych sneakersów.